Hejt – skąd się bierze i jakie dramatyczne skutki wywołuje? Psycholog wyjaśnia

Hejt to działanie pełne nienawiści, pogardy oraz innych złych emocji skierowane w stronę drugiej osoby. Nie jest to nowe zjawisko, ale na pewno problem, który zwiększa się wraz z rozwojem Internetu. Hejt jest wszechobecny i może dotknąć każdego z nas. To plaga naszych czasów, która niszczy człowieka.

 

 

Skąd się bierze hejt?

Nie ma jednego źródła. Jest kilka grup osób, które stosują hejt. Pierwsza grupa to osoby, które mają w sobie bardzo dużo złości i nie potrafią jej wyrazić. Nagromadziły ją w sobie i nie wiedzą, co mają teraz zrobić. Łatwiej jest im znaleźć obiekt zastępczy, z którym nie muszą się mierzyć na co dzień i dlatego całą swoją złość wylewają do Internetu. Drugą grupą są osoby zawistne i zazdrosne, dlatego że same nie odnoszą takich sukcesów, jakie by chciały. Są to też osoby sfrustrowane, które starają się podważyć nasze kompetencje i naszą osobę tylko po to, żeby poczuć się lepiej samemu ze sobą. Kolejna grupa to osoby, które mają zaburzenia lub choroby psychiczne. Takie, które wewnętrznie cierpią. Jednak nawet jeśli tak jest, to oczywiście nie daje im to prawa do tego, żeby hejtować innych. Powinni natomiast zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty, psychologa, czy też psychiatry. Ostatnia grupa osób to te, które hejtują na zlecenie. To jest taka ich „praca”.

Czy obserwatorzy, którzy nie reagują, też są winni?

Obserwatorzy pełnią kluczową rolę w całym procesie związanym z hejtem.
Hejter potrzebuje publiczności, zatem jeśli jej nie ma, to usycha. Zależy mu na tym, żeby karmić się negatywną energią, żeby mieć aplauz od swoich obserwatorów. Jeżeli są osoby, które biorą w tym udział jako widzowie, to również podsycają tę całą sytuację. Sprawiają, że hejter robi to, co robi. Mam przykład ze szkoły, w której pracowałam jako psycholog. Było tam dwóch chłopców, którzy się bili, a połowa klasy to obserwowała. Później rozmawiałam z tą częścią osób i mówiłam im, że ich odpowiedzialność jest również bardzo duża. Byli zaskoczeni, przecież oni się nie bili, to dlaczego… No właśnie dlatego, że nie zareagowali, nic nie zrobili, a wręcz kibicowali albo jednemu, albo drugiemu. Zatem jeżeli nie reagujemy, to przyzwalamy na tę sytuację, czyli dajemy zgodę, aprobujemy to. Osoby, które obserwują, powinny zastanowić się nad sobą. Jakim jestem człowiekiem, że chcę takie rzeczy obserwować, że chcę brać w tym świadomy udział? Tutaj powinien nastąpić wgląd w siebie – czym ja tak naprawdę chcę się karmić.

Co możemy zrobić, żeby nie dać się wciągać w cudze wojny?

Niektórzy hejtują, bo zostali do tego w pewien sposób zmotywowani lub zmuszeni. Na przykład wmówiono im, że dana osoba jest ich wrogiem albo opowiedziano im nieprawdziwą historię na jej temat. Z uwagi na to, sami zaczynają hejtować, a tymczasem główni organizatorzy tego hejtu są bezkarni, no bo oni nic nie robią. Oni się tylko wysługują innymi.

Trzeba zastanowić się nad tym, jakie mamy wartości, co jest dla nas w życiu ważne. Czyli jeżeli uważamy, że w życiu warto być dobrym, życzliwym człowiekiem, to nie pokusimy się o to, żeby celowo kogoś innego ranić. A tym jest właśnie hejt – jest chęcią niszczenia drugiego człowieka. Biorąc pod uwagę, jakie mamy wartości, odpowiedzmy sobie na pytanie, czy chcemy w tym wziąć udział, czy też nie. Czasami zdarza się,że ktoś nastawia nas przeciwko komuś, bo ma do kogoś żal, pretensje, zazdrości. Słuchając negatywnych rzeczy o danej osobie „wyrabiamy” sobie o niej odpowiednio złe zdanie i puszczamy to dalej w świat. W ten sposób można kogoś bardzo skrzywdzić! Warto zastanowić się nad tym co mówimy o innych.

Co powinna zrobić ofiara hejtu? Zdemaskować sprawcę? Iść z tym do sądu? A może lepiej nie robić nic?

Nie ma jednej recepty, dlatego że każdy z nas jest inny. Wiem, że są hejterzy, którzy gdy nie widzą reakcji z naszej strony, po prostu przestają działać. Ich to wtedy nie bawi, bo robią pewne rzeczy pod publikę. Ma się dziać, więc jak się nie dzieje, to porzucają swoją ofiarę i idą gdzieś indziej. To jest jeden ze sposobów. Natomiast jeżeli hejter nie ustaje w swoim działaniu, a my czujemy, że nas to rani, osłabia, jest nam z tym źle, to musimy zareagować. Jeżeli tego nie zrobimy, to osłabimy samych siebie, możemy również popaść w depresję. Jeżeli ktoś robi takie rzeczy na naszym portalu, na fanpage, to oczywiście usuwamy go, blokujemy, możemy zgłosić administratorowi danego portalu, a możemy też pójść z tym na policję. Ważne jest, żeby zrobić to w zgodzie ze sobą. Jeżeli mamy takie poczucie, że chcemy o tym powiedzieć swojej społeczności, czy swoim znajomym i pokazać jakieś screeny, pokazać, że ta osoba nas hejtuje – to mamy do tego prawo.

Jeżeli jesteśmy ofiarą, to nie jest nasza wina. To nie my powinniśmy się tego wstydzić, że ktoś nas hejtuje. To ten hejtujący powinien mieć poczucie winy, wstydu, że w tak haniebny sposób się zachowuje.

Zatem wszystko zależy od danej osoby, od tego, czego potrzebuje. Ważne, żeby zrobiła to w zgodzie z samą sobą. Bez lęku.

Czy mówiąc otwarcie o doświadczeniu hejtu, możemy narazić się na niesprawiedliwą ocenę ze strony innych?

Niestety tak. Reakcje mogą być dwie – z jednej strony poparcie społeczeństwa, a z drugiej strony ofiara może stać się tą wytykaną osobą, bo ośmieliła się komuś sprzeciwić.

Tak się może zadziać i jest to oczywiście bardzo trudne. Oczekujemy sprawiedliwości – żeby to właśnie hejter doznał ostracyzmu społecznego.

Tymczasem hejter może mieć wiele osób popierających, które być może są zaślepione, dlatego nie potrafią spojrzeć na to, kto tutaj jest zły, a kto jest pokrzywdzony. Nie powinno tak być.

Czy hejt może dotknąć tylko osoby „słabe” czy każdego z nas?

Hejt może dotknąć każdego. Nigdy nie wiemy kiedy i komu nasza osoba zacznie przeszkadzać. Można być najcudowniejszym człowiekiem, a zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie wadzić to, co robimy i zacznie nas hejtować. Dlatego trzeba reagować na hejt. Musimy sobie wyobrazić sytuację, w której może to również spotkać nas samych.

Wiele osób mówi „Mnie to na pewno nie dotknie. Ja jestem tak silna/y, że hejt mnie w ogóle nie ruszy”. Nie jest to prawda. Spotkałam się z osobami, które były bardzo silne psychicznie, pewne siebie, a jednak hejt je złamał, gdy go doświadczyły. Zatem nie odważyłabym się powiedzieć, że mnie to nigdy nie spotka. Dopiero kiedy przeżyjemy to na własnej skórze, to wtedy wiemy, co może się z nami zadziać. Zatem hejt może (nie musi), ale może złamać każdego.

Jakie są skutki psychiczne, które wywołuje hejt?

Hejt może doprowadzić do depresji, do próby samobójczej i do samobójstwa. Ktoś powie potem “Ale ja nie chciałem, nie myślałem…” No więc trzeba myśleć, zanim coś się zrobi. Zanim obrazisz drugą osobę, to pomyśl, jak ty byś się poczuł w takiej sytuacji… A nawet jeżeli myślisz, że Tobie by to nic nie zrobiło, to pomyśl, co może czuć druga osoba, że to może bardzo ją zranić, a nawet zniszczyć. Później może być tak, że ta osoba długo jeszcze będzie się odbudowywała po takim trudnym, traumatycznym doświadczeniu.

Druga taka rzecz, to chciałabym zwrócić się do osób, które są znane i popularne – żeby zwracały uwagę na swój język, żeby wiedziały, że są wzorem dla innych. Jeżeli propagujemy treści przemocowe i agresywne, to inne osoby mogą uznawać to za normę. Czyli coś staje się normą. Mam wrażenie, że kiedyś było dużo mniej hejtu, a dzisiaj jak jest takie przyzwolenie na to, żeby było dużo agresji, to uznajemy, że to jest normalne. To nie jest normalne.

Dbajmy o wzajemną życzliwość. Jakby było więcej ludzkiej życzliwości, to na pewno byłoby mniej hejtu. Życzliwość jest w opozycji do hejtu. Serdecznie do tego zachęcam!

Agnieszka Czajkowska-Wendorff – psycholog, psychoterapeuta

https://www.facebook.com/proegoagnieszkaczajkowska/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *