Teresa Rosati: Razem z córką Weroniką hejtowi mówimy stanowcze NIE!

–  Hejt jest bardzo niepokojącym i wzrastającym zjawiskiem – jesteśmy temu przeciwne i uważamy, że milczenie jest przyzwoleniem na jego rozprzestrzenianie się w naszym życiu. Biorąc udział w tak ważnej i potrzebnej kampanii, mówimy hejtowi stanowcze NIE! – mówi Teresa Rosati, ambasadorka kampanii NIE HEJTUJĘ-MOTYWUJĘ, twarz Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu. 

 

 

 

Ilona Adamska: Skąd, Pani zdaniem, bierze się hejt?

Teresa Rosati: To trudne pytanie. Myślę, że kontakt z pojęciem hejtu (dawniej nie było tak to nazywane) rodzi się już w dziecięcym życiu. Bo przecież to właśnie dzieci powielają zachowania, reakcje i komentarze swoich rodziców. Mam niestety takie doświadczenia i moje dzieci też. U podstaw tych zachowań, które miały cechy hejtu, była niestety ludzka zazdrość.

Często przyznaje Pani w wywiadach czy w naszych prywatnych rozmowach, że hejt, który Panią i Pani córkę Weronikę dotyka, jest ogromny. Dotkliwy, niszczący. Jak wpływa on na Wasze życie rodzinne i zawodowe?

Oczywiście hejt, który dość często towarzyszy naszej córce Weronice, nas rodziców, którzy są również osobami publicznymi, niewątpliwie boli. Dotyka on nie tylko naszą córkę, ale również mnie jako matkę. Dotyka całą naszą rodzinę. Hejt, z którym ja się spotykałam w życiu zawodowym i w mniejszym stopniu prywatnym, myślę, że wynikał głównie w związku z pojawieniem się mnie jako nowej postaci w świecie polskiej mody w późnym wieku. Ze środowiska tak odmiennego od tego świata… I z powodu zwykłej „babskiej zazdrości”.

Jak radzą sobie Panie z hejtem? Kasia Miller, ambasadorka naszej kampanii, radzi, by na hejterów nie reagować, by nie przejmować się hejtem. Czy da się tak łatwo przejść nad tym do porządku dziennego i faktycznie zostawić pomówienia, plotki, oskarżenia bez interwencji? Osobiście uważam, że na kąśliwe uwagi faktycznie można nie reagować, ale jeśli są to pomówienia czy krytyka, która godzi w nasze dobre imię, w nasz wizerunek, interwencja prawnika czy nawet policji jest wskazana…

Mając na uwadze własne wieloletnie doświadczenia, nie mogę się zgodzić z panią Kasią Miller. Brak reakcji na pomówienia, plotki i kłamstwa w plotkarskich mediach (często na specjalne „zamówienia”) i ich tolerowanie nie był właściwą postawą w naszym przypadku. Hejtująca plotka, kłamstwa, które wciąż bywają powielane, z biegiem czasu stają się w świadomości wielu ludzi faktem. Są to niezwykle niesprawiedliwe, krzywdzące działania, które mają na celu zniszczenie kariery zawodowej i zrujnowanie psychiki osoby będącej ofiarą hejtu. Tak więc trudno jest przejść do porządku dziennego i po prostu się nie przejmować pomówieniami. Ale często towarzyszy nam strach przed konsekwencjami naszych reakcji, szczególnie gdy mamy do czynienia z osobami wpływowymi, mającymi znaczące kontakty na wielu polach czy wręcz zajmujących wysokie stanowiska w branżach, które są związane z naszym życiem zawodowym. Tak więc zgadzam się, że jeśli takie działania godzą w nasze dobre imię i wizerunek, trzeba reagować!

Jako matka chciałaby Pani z pewnością uchronić córkę przed hejtem, choć wiemy, że świat Internetu jest brutalny i nie da się pewnych zjawisk wyeliminować. Jak na co dzień wspiera Pani Weronikę jako matka?

Po prostu jestem cały czas w bliskim kontakcie, wirtualnie lub fizycznie, z Weroniką. Córka ma świadomość, że zawsze może na mnie liczyć, bez względu na godzinę dnia czy nocy.

Dlaczego zdecydowałyście się z Weroniką zostać ambasadorkami kampanii Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu pod hasłem NIE HEJTUJĘ – MOTYWUJĘ?

Hejt jest bardzo niepokojącym i wzrastającym zjawiskiem – jesteśmy temu przeciwne i uważamy, że milczenie jest przyzwoleniem na jego rozprzestrzenianie się w naszym życiu. Biorąc udział w tak ważnej i potrzebnej kampanii, mówimy hejtowi stanowcze NIE!

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Lidia Skuza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.