Agnieszka Rądlewska: Gdy zbudujemy mocny fundament, stabilny core, byle hejt nie jest w stanie nas ruszyć

– Jeżeli już spotka mnie hejt, to jestem też na tyle silna, że nie dopuszczam go do siebie. Po prostu go odcinam. Mała Aga by tego nie potrafiła zrobić, jednak Agnieszka przeszła już długą drogę w rozwoju osobistym i to dało jej siłę do rozgraniczania, co jest prawdą, a co kłamstwem na jej temat. Ważne jest to, co sami o sobie myślimy, czym się w życiu kierujemy. Co nas wzmacnia. – mówi Agnieszka Rądlewska, specjalistka w zakresie nieruchomości gruntowych. Inwestorka. Autorka książki „Blondynka w nieruchomościach”, Członkini Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu. 

 

 

 

Dlaczego hejt jest tak niebezpiecznym zjawiskiem?

Hejt niestety jest w dzisiejszych czasach na porządku dziennym. Używana przez hejtera mowa nienawiści nakręca niebezpieczną spiralę agresji i rani osobę hejtowaną. Wynika on zresztą często z problemów natury psychicznej hejtera, a w rezultacie może prowadzić do problemów psychicznych osoby hejtowanej.

Kto, Twoim zdaniem, hejtuje? Skąd się bierze hejt?

Pewnie nie będę tu odstawała od reszty osób, które się na ten temat wypowiadają. Myślę, że dużą rolę odgrywają w tym nasi rodzice i środowisko. Jeżeli mały Jaś nie otrzymuje uwagi w domu. Jeśli nie jest w nim budowane poczucie własnej wartości, to z każdym dniem będzie czuł się coraz mniej wartościowy, niewystarczająco dobry.
A niewystarczająco dobre dziecko w jakiś sposób musi sobie samo radzić z budowaniem tej wartości. Tylko jak to zrobić, skoro nie zostało mu to nigdy przekazane? Zatem wybiera najłatwiejszą formę podbudowania siebie – „zniszczenie” kogoś w jego mniemaniu lepszego od niego samego. I jeżeli Jaś niczego z tym nie zrobi, nikt mu nie pomoże, to potem Janowi przełoży się to na pracę, relacje i inne sfery życia. I stanie się hejterem.

Czy dotyka Cię hejt na co dzień, np. w pracy?

Bardzo rzadko. Być może dlatego, że staram się unikać toksycznych ludzi. Obracać się w towarzystwie osób wspierających. Wiem, że i klienci są różni i nie mamy na nich wpływu, możemy jednak nie godzić się na złe traktowanie. Jestem osobą otwartą, towarzyską i z tego, co mówi mi wielu znajomych, bardzo ciepłą, mimo że konkretną. Dla mnie kluczem do pozbycia się hejtu ze swojego towarzystwa jest po prostu uśmiech.

Na ostatniej konferencji usłyszałam „uśmiech otwiera wiele drzwi” i bardzo dużo też jest o tym w książce „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” Andrew Carnegie. Niby takie oczywiste, ale najprostsze rzeczy najlepiej działają.

Jeżeli już spotka mnie hejt, to jestem też na tyle silna, że nie dopuszczam go do siebie. Po prostu go odcinam. Mała Aga by tego nie potrafiła zrobić, jednak Agnieszka przeszła już długą drogę w rozwoju osobistym i to dało jej siłę do rozgraniczania, co jest prawdą, a co kłamstwem na jej temat. Ważne jest to, co sami o sobie myślimy, czym się w życiu kierujemy. Co nas wzmacnia. Nasze przekonania i nasze wartości budują nas samych. Gdy zbudujemy mocny fundament, stabilny core, byle hejt nie jest w stanie nas ruszyć.

Jak odróżnić krytykę od hejtu? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica?

Konstruktywna krytyka jest tym, co powinno pomagać nam stawać się lepszymi. Z czego powinniśmy wyciągać wnioski, chociaż nie zawsze musimy się z nią zgadzać.
Krytyka nie jest uszczypliwa, nie jest agresywna, nie obraża nas. Jest wypowiedziana w sposób kulturalny. Nie podcina nam skrzydeł. Nie sprawia, że czujemy się gorsi.
I myślę, że to są główne różnice między hejtem a krytyką. Musimy też brać poprawkę, że ile ludzi, tyle charakterów i zachowań. Często jest tak, że ktoś wcale nie chce dla nas źle, ale wypowie się w sposób, który nam nie odpowiada. To wszystko trzeba umieć rozgraniczyć.

Jednym ze źródeł hejtu jest niskie poczucie własnej wartości. Hejtujemy, bo czujemy się gorsi, słabsi. Jak zadbać o siebie na co dzień? Jak Ty budujesz lub wzmacniasz poczucie własnej wartości?

Tak, to ma związek z tym, o czym pisałam wcześniej o małym Jasiu. Im wcześniej Jaś zapragnie zmiany w sobie, tym mniej problemów będzie miał Jan. Im bardziej będziemy świadomi tego, z czego wynika poczucie własnej wartości i co nam stoi na przeszkodzie, aby je podnieść, tym szybciej uporamy się z chęcią hejtu.

Moja przygoda z rozwojem osobistym zaczęła się 5-6 lat temu. Zaczynałam od podstaw. Szukałam wszystkiego, ponieważ byłam głodna wiedzy i życia, sukcesów i wiedziałam, że chcę czegoś więcej od życia niż bycia „zwykłym” człowiekiem. Z czasem, wiadomo, moje zainteresowania w tym zakresie mocno się zawęziły i teraz słucham, czytam tylko to, co jest w kręgu moich upodobań.

Bardzo mocno wierzę w ideę człowieka w centrum, dlatego tak bliski jest mi softmarketing. Na tym etapie bardzo mocno weszłam w duchowość, w medytacje. To mnie wycisza, ale jednocześnie pozwala przechodzić z lekkością, wyrozumiałością i uśmiechem przez każdy dzień. Nie oczekując niczego, po prostu będąc w tym całym systemie, obserwując, cieszę się z tego, co otrzymuję. Cieszę się też z tego, co mogę dać od siebie ludziom. Jestem wyciszona, nie denerwuję się jak kiedyś. Jeżeli miałabym polecić metodę na radzenie sobie z hejtem, to jest to właśnie rozwój osobisty. I pamiętajmy każdego dnia, że każdy z nas jest wyjątkowy. Każdy ma jakieś (czasem ukryte) talenty. Nie pozwólmy ludziom niszczyć naszych marzeń tylko dlatego, że sami mają z tym problem.

Jak sobie skutecznie radzić z hejtem?

Hejter to osoba, która potrzebuje tak naprawdę pomocy. Śmiało mogę powiedzieć, że taka osoba jest jak alkoholik w początkowej fazie. Powiesz mu, że jest alkoholikiem, a on zaprzeczy. Powiesz hejterowi, że potrzebuje pomocy, to popuka się w czoło albo gorzej, obrzuci Cię niewybrednymi napastliwymi słowami. Z hejterem nie ma co walczyć na słowa, na komentarze, bo to go jeszcze nakręca. Ty zdanie, a on dziesięć. Myślę, że obronić nas może obojętność w stosunku do wypowiedzi, ale nie obojętność w stosunku do zjawiska. Dlatego też ważne są akcje, kampanie, takie jak „Nie hejtuję – motywuję” naszego Klubu. Uświadamianie ludzi, jak powinni się zachowywać, nagłaśnianie tego, jak nie godzi się traktować innych, ponieważ tylko tak możemy pokazać hejterom, że nie są bezkarni, a osobom hejtowanym, że nie są w tym same.

I warto bardzo mocno wejść w środowisko dzieci, ponieważ to właśnie one są najbardziej podatne.

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Kasia Staniorowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.