Karolina Nowakowska: Na hejt odpowiadam pozytywnością

Kiedy Ilona Adamska, założycielka Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, zaproponowała mi napisanie tekstu na rzecz kampanii przeciwko hejtowi, ucieszyłam się i posmutniałam zarazem. Posmutniałam, bo to kolejny dowód na to, jak wciąż ważne, aktualne i potrzebne jest mówienie o problemie hejtu. Bo niestety dotyczy on  każdego z nas.

 

 

Z natury jestem optymistką. Od najmłodszych lat zawsze zdecydowanie stawiałam na szklankę do połowy pełną. Ta do połowy pusta nigdy nie leżała w kręgu moich zainteresowań. Mój niepoprawny (jak sam często o nim mówię) optymizm w połączeniu z rozwojem osobistym, o który od lat dbam i z wiedzą, jaką zdobywam będąc na jego drodze, przywiódł mnie do miejsca, w którym hejt jest mi obcy. Nie mówię oczywiście,  że go nie znam, ale o tym, że w moim słowniku nie funkcjonuje takie słowo. Nie ma go, ponieważ potrzeba krytykowania innych we mnie nie istnieje.

Lubię ludzi. Wierzę w ludzi i mimo tego, że  na przestrzeni lat wielokrotnie cierpiałam przez innych, wciąż jestem pewna, że ludzie są z natury dobrzy. Jestem przekonana, że wszelkie pretensje, żale, krytyka innych, są efektem wewnętrznego smutku, frustracji  i skrajnego bycia w niezgodzie ze sobą samym. Ktoś, kto poświęca tak cenne rzeczy jak własny czas, energię, czy uwagę, by dokuczać innym i ranić ich, w moich oczach jawi się jako niezwykle nieszczęśliwy człowiek. Ktoś, kto ocenia drugiego zanim spojrzy obiektywnie na siebie samego, ktoś,  komu radość sprawia krzywdzenie innych, kto świadomie niszczy drugiego człowieka, w moim przekonaniu nie jest dobry. Dziś jednak wiem już, że zasługuje na współczucie, serdeczny uśmiech i wybaczenie.

Wiele lat zajęło mi dojście do punktu, w którym patrzę na tę kwestię w taki sposób.  Wiele lat obserwacji tego, czego doświadczali moi koledzy artyści, jak również tego, co spotkało mnie samą. Wiele lat niezrozumienia, jak można być okrutnym wobec innych i pod osłoną anonimowości w sieci wylewać wiadra pomyj na bezbronnych przecież ludzi.

Na szczęście prawie dekadę temu, czując niedosyt i potrzebę szukania rozwiązań dla siebie samej, wkroczyłam na drogę rozwoju osobistego. Od tego czasu konsekwentnie i z pokorą uczę i wzrastam. Moja świadomość siebie zdecydowanie się zwiększyła, a  moja praca nad sobą stała się przyczyną wielu pozytywnych zmian w  moim życiu. Nabytą przez lata wiedzę wykorzystuję teraz do wspierania innych kobiet. Od prawie trzech lat współtworzę też stowarzyszenie Akademia Pozytywnych Kobiet, które wzmacnia kobiety, a jako certyfikowany coach i trenerka zmiany pomagam kobietom zwiększyć świadomość siebie, wzmocnić poczucie własnej wartości i zmienić życie na lepsze dla nich samych.

Odkąd coaching zagościł w moim życiu, nauczyłam się patrzeć na drugiego człowieka jeszcze piękniej. Zrozumiałam, jak ważne jest nie ocenianie i patrzenie na innych z otwartym sercem. Oceniając bowiem filtrujemy naszego rozmówcę poprzez własne doświadczenia, wartości i sposób myślenia. Przez to nasze zdanie na  jego temat nie jest obiektywne, a bazuje na naszym wyobrażeniu jego życia. Co za tym idzie- nasz mózg podpowiada nam wówczas rozwiązania, które my sami byśmy wybrali. My, a nie nasz rozmówca. A przecież to, co dobre dla nas, niekoniecznie będzie dobre dla innej osoby, prawda?

Kilka lat temu na mojej drodze stanęła wyjątkowa kobieta, która dziś jest moją mentorką i przyjaciółką. Alina Adamowicz, znana jako alka_positive, na co dzień pracuje z kobietami terapeutycznie, wspiera pisząc poradniki, a studentom wykłada psychologię pozytywną. Dzięki niej pozytywność w moim życiu nabrała rumieńców. Jestem już pewna, że to jedyna słuszna droga i taką chcę podążać. Bo pozytywność to sposób życia.

Dlaczego o tym wspominam? Bo pozytywność znakomicie pomaga w radzeniu sobie z hejtem, który bazuje na ludzkiej zawiści, zazdrości, złej energii i skupianiu się na niedociągnięciach. Pozytywność zwiększa poczucie własnej wartości, które pozwala obronić  się przed raniącymi  słowami innych, a ta moc jest niezwykle pomocna w codziennym życiu. Zawsze kiedy myślę o hejcie, przychodzi mi na myśl historyjka o prezencie, którą kiedyś usłyszałam:  Gdy ktoś przynosi ci prezent, wręcza go, a ty wiesz, że ten prezent nie jest dla ciebie i go nie chcesz, nie przyjmujesz. Wówczas pojawia się pytanie- czyj to jest prezent? Odpowiedź jest prosta- prezent jest tej osoby, która go wręczyła. Nie twój.

Podobnie jest z hejtem. Jeśli decydujesz się go nie przyjmować, całe zło zostaje z osobą, która je „podarowała”. To naprawdę jest proste, dziś to wiem. Niestety kiedyś nie było to dla mnie oczywiste, a w  ciągu całej mojej kariery zawodowej, mierzyłam się z hejtem wielokrotnie.

Dlatego też kwestię hejtu poruszam w moim pierwszym e-booku „Jak zmienić swoje życie. Zbiór inspirujących felietonów”, który napisałam na zaproszenie platformy cyfrowej How.2. (https://how2.shop/produkt/jak-zmienic-swoje-zycie/). W rozdziale „Życie jest sceną, czyli zawsze graj swoje” przeczytasz: ” Hejt w sieci to zmora naszych czasów i nie znam aktywnego zawodowo artysty, który by go nie doświadczył. Artyście dostaje się za wszystko. W jednym momencie może się zatem okazać, że człowiek postrzegany jako gwiazda- z dużym dorobkiem, majątkiem i tysiącami wielbicieli, nie radzi sobie psychicznie z powodu prześladowania, bezwzględnej krytyki czy nieustannego interesowania się jego osobą. O takiej cenie sławy rzadko się jednak wspomina”.

Jako aktorka, z założenia jestem narażona na ocenę innych i to od najmłodszych lat. Przy czym „(…) krytyka i hejt to dwie różne sprawy i o ile krytykę przyjmuję z pokorą, o tyle na hejtowanie nie ma we mnie zgody”- cytując ponownie fragment mojego e –booka.

Ludzie czują się w sieci bezkarni. Poza nią także, lecz odwołuję się do internetu, bo to on jest główną siedzibą panoszącego się hejtu. Tu, bez twarzy, a często także bezimiennie, ludzie wylewają z siebie fale żółci, poprawiając sobie tym nastrój, podnosząc poczucie własnej wartości kosztem innych i rekompensują sobie nienawiścią braki emocjonalne, jakich niewątpliwie są ofiarami. Nie znam osoby, która by nie doświadczyła hejtu, zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy każdy czuje się specem od wszystkiego i ludzie uzurpują sobie prawo do wyrokowania na wszelkie, nawet obce im tematy. Im dłużej obserwuję takie sytuacje, tym bardziej mnie to smuci. Z drugiej jednak strony ogromnie się cieszę, że ja, dzięki rozwojowi, mądrości i świadomości, wybrałam inaczej  i że każdego dnia to ja decyduję o tym, jak wygląda mój dzień, jak postrzegam otaczających mnie ludzi i świat i kogo do niego wpuszczam.

Nie zamierzam tym tekstem zbawiać świata i zapewne nie odkrywam nim Ameryki. Nie mam też monopolu na życie bez hejtu, ale to, co mam, co wypracowałam i do czego mam nadzieję, zachęcą cię moje słowa, to to, aby pracować nad sobą, mądrze wybierać, zwiększać świadomość siebie, a tym samym budować własną psychiczną odporność.

Od hejtu nie możemy uciec. Trudno go uniknąć. Może pojawić się z każdej, nawet najmniej spodziewanej  strony, jak ostatnio w moim przypadku, ale im pewniej będziesz patrzeć na siebie i swoje postępowanie, tym mniejsza szansa, że ktoś ugodzi cię słowem do żywego.  Im więcej dobra i zrozumienia wyślesz, tym mniej temat nieprawdziwego i bezpodstawnego hejtu będzie cię dotykać. Wszak ważniejsze jest, co Ty o sobie myślisz niż to, co myślą o tobie inni. Żyj dobrze i w zgodzie ze sobą. Jeśli czujesz potrzebę- zmieniaj- w każdej chwili możesz, bo #zmianazaczynasię w tobie. To twoje  życie.

Taka postawa wymaga czasu, chęci i pracy nad sobą. To prawda. Wymaga też siły, ale warto zmienić sposób myślenia o hejterach. Haters gonna hate. Z pewnością znasz to powiedzenie. To tylko ludzie i to ludzie niezwykle biedni, bo nieszczęśliwi, a często bardzo pogubieni w życiu. Może samotni, może odrzuceni, niespełnieni, a może skrzywdzeni przez los? Może wysłanie zła w twoją stronę to jedyna „dobra” rzecz  jakiej dziś doświadczą? Może tylko to będzie dziś dla nich spełnieniem? Może brak im miłości, ciepła, a może niszczą ciebie, bo brak im odwagi do realizacji własnych planów i nie są w stanie się pogodzić z tym, że ty ją masz? Powodów może być mnóstwo, ale nie są one twoim problemem. Jak z  tym prezentem…

Twoja postawa czyni różnicę. Twoje wybory czynią różnicę. Bo zmiana zaczyna się w tobie. Często to powtarzam. I na wielu płaszczyznach jestem też tego dowodem.

W praktykowaniu takiej postawy pomoże ci w tym pozytywność. Warto zaprosić ją do swojego życia, dlatego właśnie wspólnie z Alką przygotowałyśmy niespodziankę dla wszystkich tych, którzy będą chcieli spróbować. Już po nowym roku odbędzie się premiera naszego e –booka, w którym  zaprosimy do wspólnej pracy nad pozytywnością. Głęboko wierzę, że znacząco wpłynie on również na zmianę spojrzenia na wszechobecny hejt.

Dziękuję ci za przeczytanie moich słów. Ufam, że będą pomocne. Zapraszam cię do lektury mojego e- booka „Jak zmienić swoje życie”- niech stanie się inspiracją do działania, zmiany i dowodem na to, że warto. Zachęcam cię do zwiększania świadomości na własny temat, ale nade wszystko przypominam, że nie możesz NIE PRZYJMOWAĆ prezentów, których nie chcesz.

Pozdrawiam Cię i ślę mnóstwo pozytywnej energii

Karolina Nowakowska – aktorka, coach

www.karolinanowakowska.pl, www.how2.shop

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.