Iwona Dziweńka: HEJT – zjawisko znane nie od dziś

Hejt to coś, czego nie można chwycić do ręki, to coś, co nie ma osobowości, tożsamości, a jednak zbiera swoje żniwa. Jak to jest, że coś, co nie istnieje niszczy bezwzględnie bez opamiętania? Jak to jest, że słowo rzucone w eter żyje w głowach ludzi i przybiera postać sądu? Aż w końcu jak to jest, kiedy człowiek czuje absolutną niemoc i rozczarowanie tym, co serwuje mu świat?

 

 

No cóż… w głowie hejtera na pewno spotkamy frustrację i na pozór nienawiść do siebie, bo jak inaczej nazwać język nienawiści i chorej zazdrości. Hejter to frustrat, który ma ambicje, ale coś w jego życiu poszło nie tak i jest w tym miejscu w którym jest. Czy jest to dobre miejsce? Na pewno nie mnie to oceniać. Uważam, że każdy ma to, na co zapracował. Czasami w życiu coś nie pójdzie, czasami jesteśmy z życiu w bezruchu i braku mocy i jeśli tak już jest to warto spojrzeć z punktu widzenia obserwatora na siebie takim jakim jestem. Każdy z nas ma zasoby i każdy z nas jest w stanie znaleźć je w sobie. Trzeba tylko chcieć.

Kiedy dostałam zaproszenie do ogólnopolskiej kampanii „Nie hejtuję – motywuję” zdawałam sobie sprawę z ogromu problemu, dlatego nie zastanawiałam się ani chwili nad przystąpieniem do akcji.

Zobaczyłam wówczas po jednej stronie zamkniętego w czterech ścianach hejtera, z którego wylewa się nienawiść i zazdrość, a po drugiej stronie bezbronnego człowieka, który mógłby być moim dzieckiem, przyjacielem, członkiem rodziny. Dziś po tej pierwszej stronie widzę hejtera z ambicjami, a po drugiej stronie załamanego człowieka bez mocy i w bezradności. Ktoś kto nie ma ambicji nie zaatakuje. To niespełniona ambicja i oczekiwania są przyczyną języka nienawiści. Dziś patrzę na hejtera jak na człowieka, który dostał w życiu tylko i wyłącznie krytykę. Był nią karmiony każdego dnia. Z takiego pokarmu niestety nie ma szans wyrosnąć coś pozytywnego. Patrzę ze współczuciem na niespełnionych frustratów, którzy żyją bezrefleksyjnie. Gdyby odrobina refleksji wydarzyła się w głowie hejtera wówczas nie mielibyśmy tylu samobójstw wśród dzieci, depresji i wszelkich zaburzeń nerwicowych. Jedno słowo hejtera jest w stanie zabić. Ten jeden klik w komputerze i to jedno słowo – jeśli trafi na podatny grunt może zniszczyć pracowitą jednostkę.

Podatny grunt to zaniżone poczucie własnej wartości hejtowanego. Podatny grunt to wrażliwość tak ogromna, że trudno ją w życiu unieść. Drogi czytelniku tak naprawdę nie ma złotego środka na wrażliwość. Każdego jest to indywidualna sprawa i skala. Jedynie co przychodzi mi do głowy to zdanie z neurolingwistycznego programowania, filozofii stworzonej w USA, która pyta nas „Czy aby to jest na pewno prawda, że jesteś beznadziejny? Czy to jest aby na pewno prawda, że jesteś głupi? Czy to jest aby na pewno prawda? Podważajmy to co usłyszymy albo przeczytamy, bo jeśli uwierzymy w to bez refleksji wówczas zaczyna to żyć. Każde słowo ma swoją energię. Tam gdzie podąża twoja uwaga tam podąża też twoja energia. Zatem jaką drogę wybierasz?

Jeśli drogę swojej prawdy to stwórz własną normę poczucia własnej wartości. Co mieści się w tej normie, a co już nie? Masz przecież we własnej głowie prawdę i jest ona twoja i nikt Ci jej nie zabierze. Co do tej prawdy to tak na koniec przypowieść starego mnicha, który uczył swojego młodego ucznia. Ów młody uczeń był wyzywany w szkole od psów. Rówieśnicy mówili do niego „Ty psie!”, a on wziąwszy mądrość mnicha obejrzał się za siebie i powiedział do nich „Nie mam ogona zatem nie jestem psem”.
Z wiarą, że każdy ma swoją lekcję do odrobienia.

Iwona Dziweńka, coach, trener

https://www.facebook.com/IwonaDziwenkaLIVENOW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.